DSC01158

Wraca temat wycinki 1,4 hektara lasu na działce należącej do rodziny burmistrza Eugeniusz Jasiewicza w obszarze objętym strefą ochronną Natura 2000 w Płocinie. Według dr inż. Marcina Kubusa, drzewostan który znajdował się na działce spełniał kryteria uprawy plantacyjnej. Odmiennego zdania jest Stowarzyszenie Witolda Rudnickiego. – Stowarzyszenie będzie wnioskować o zobowiązanie właścicieli działki do przywrócenia – zgodnie z ustawą do stanu poprzedniego, a więc dokonania powtórnego nasadzenia – mówi Rudnicki.

Przypomnijmy w kwietniu ub. roku ujawniliśmy, jak w kilka dni z jednej z działek położonej w Płocinie, tuż przy Zalewie Szczecińskim znajdującej się w strefie Natura 2000 zniknęło niemalże 1,4 ha lasu. Drzewa miały od kilku do kilkunastu lat i niekiedy ponad 80 cm w obwodzie. W sprawę osobiście zaangażował się burmistrz Eugeniusz Jasiewicz. Robił to do tego stopnia, że nadzorował załadunki oraz jeździł za transportami. Wycinka została przeprowadzona bez pozwoleń jednak urzędnicy zapewniali, że wszystko odbyło się zgodnie z literą prawa. Drzewostan miał być uprawą plantacyjną na cele produkcyjne. Na wykarczowanym terenie ma powstać zabudowa wczasowo – rekreacyjna. Kontrole poczynań burmistrza dokonała także Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Jej predstawiciele stwierdzili, że wycinka w obszarze objętym strefą ochronną Natura 2000 wpłynęła… pozytywnie na gatunki ptaków występujące nad brzegiem Zalewu Szczecińskiego.

19 sierpnia 2015 na zlecenie Urzędu Miejskiego w Międzyzdrojach odbyła się kolejna wizja terenowa. Jak informuje dendrolog dr inż. Marcin Kubus drzewa wycięte na działce mogły mieć 19 lat, kilkanaście metrów wysokości i niektóre nawet 80 cm w obwodzie. Wycięto brzozy, modrzewie, sosny, dęby czy świerki. – W świetle zapisów ustawy o ochronie przyrody oraz literatury fachowej przedmiotowy drzewostan należy uznać za uprawę plantacyjną przeznaczoną na cele produkcyjne tj. surowiec energetyczny – materiał opałowystwierdza we wnioskach końcowych dr inż Kubus.

Odmienne stanowisko od samego początku prezentuje Stowarzyszenie Na Rzecz Gospodarczego Rozwoju Gminy Wolin i Ochrony Środowiska. – Biegły, w oparciu o fachową literaturę stwierdził, że owe nasadzenie było uprawą plantacyjną. Jak wiemy z ustawy, tylko plantacje podlegają wyłączeniu z obowiązku uzyskania stosownej zgody na wyręb drzew. Aby rozważać tenże przypadek pod kątem ewentualnej plantacji, to za Załęskim – publikacja z 1987 i za Zabielskim publikacja z 1998 nasadzeń należałoby dokonać materiałem powstałym z klonowego materiału sadzeniowego cechującego się jednorodnością genetyczną. Termin plantacji, energetycznych drzew szybko rosnących używany w Polsce odnosi się jedynie do gatunków takich jak wierzba i topola, z uwagi na fakt, iż są to rzeczywiste gatunki szybko rosnące, czego absolutnie nie można powiedzieć o drzewach z gatunku: sosna czy dąb – które również w ilości kilkuset sztuk zostały wykarczowane z działki w Płocinie. Potwierdzeniem ostatniego stanowiska są wyniki przeprowadzonych badań doświadczalnych w LZD w Rogowie przez Nowakowską i Boreckiego (1997), które wykluczają sosnę jako gatunek szybko rosnący nadający się do produkcji plantacyjnej, dąb z powodów oczywistych w ogóle nie był brany pod uwagę – argumentuje Witold Rudnicki.

Stowarzyszenie Witolda Rudnickiego stoi na stanowisku, że rodzina burmistrza jako właściciele działki nr 45 w Płocinie dopuścili się bezprawnego wyrębu kilku tysięcy drzew. – Stowarzyszenie będzie wnioskować o zobowiązanie właścicieli do przywrócenia – zgodnie z ustawą, do stanu poprzedniego, a więc dokonania wtórnego nasadzenia – dodaje Rudnicki.