Duszenie, wkładanie palców do oczu, popychanie. Aż trudno uwierzyć, w to co mówi w filmie młody mężczyzna, funkcjonariusz Służby Więziennej. Funkcjonariusz ma być jedną z ofiar kierownika ochrony w zakładzie karnym w Świnoujściu – majora Jacka D. Jego bezpośredni przełożony – Andrzej Szczepański (na zdjęciu po lewej), został w ub. piątek nominowany na stanowisko dyrektora jednostki w Kamieniu Pomorskim.

Krzysztof Padzik, jeden z funkcjonariuszy Aresztu Śledczego w Świnoujściu opowiedział co dzieje się w zakładzie karnym w Świnoujściu. Relacja jest wstrząsająca. Rozmowę przeprowadził Zbigniew Stonoga. Proceder miał trwać od dłuższego czasu.

Do sytuacji doszło we wrześniu ubiegłego roku. Tego samego dnia wieczorem funkcjonariusz pojechał do szpitala. Lekarz opisał obrażenia jako poważne i wystawił zwolnienie z pracy. Strażnik był młody, dopiero zaczął pracę w SW i był na adaptacji. D. później tłumaczył, że jego zachowanie miało być częścią szkolenia. W tę wersję uwierzyło Biuro Spraw Wewnętrznych Służby Więziennej. W październiku zakończyło dochodzenie i zdecydowało: pobicia nie było, to było niewłaściwie przeprowadzone szkolenie.

W sprawie domniemanego pobicia jednego z osadzonych oraz funkcjonariusza, którego miał się dopuścić D., wciąż prowadzone są dwa postępowania w prokuraturze. – Ze względu na dobro tych postępowań nie możemy jednak udzielać żadnych informacji – mówi Onetowi prok. Maciej Jóźwiak z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Postępowanie dyscyplinarne w sprawie Jacka D. prowadziła również Służba Więzienna. Prowadziła, ponieważ D. nie jest już funkcjonariuszem. Według poszkodowanego funkcjonariusza, postępowanie nie zostało przeprowadzone należycie. Zarzuca m.in., że w jego trakcie nikt z nim nie porozmawiał ani go nie przesłuchał.

W Świnoujściu zmienił się kierownik ochrony. Zmienił się także dyrektor. Dotychczasowy, bezpośredni przełożony D. został właśnie nominowany na dyrektora w Kamieniu Pomorskim. Jak tłumaczą przedstawiciele Służby Więziennej, decyzja o nominacji Szczepańskiego zapadła kilka miesięcy temu i nie jest związana ze zdarzeniami, które miały rozgrywać się w świnoujskim więzieniu.