Sobotnie zwycięstwo piłkarzy Gryfa z Arkadią Malechowo (1:0) miało wysoką cenę. W 49′ minucie, bardzo ciężkiej kontuzji nabawił się grający koncertowo w rundzie wiosennej Szymon Włodarek. Młody piłkarz z podejrzeniem pęknięcia kości został przewieziony do kamieńskiego szpitala… i wtedy zaczęły się kolejne problemy. 

Pierwsza połowa spotkania zakończyła się prowadzeniem Gryfa 1:0. W 49′ minucie po jednym ze starć boisko opuszcza Szymon Włodarek. Kontuzja wygląda fatalnie. Lekarz drużyny podejrzewa, że mogło nawet dojść do pęknięcia kości. – Szymon z pomocą kolegi z drużyny trafił do szpitala. Tam powiedziano mu, że nie ma lekarza i nie ma możliwości zrobienia prześwietlenia. Zawodnik z urazem wrócił więc na stadion – mówi jeden z działaczy.

Wezwano karetkę, która zabrała piłkarza do szpitala w Kamieniu Pomorskim. Tam po raz kolejny, ale już od lekarza chirurgii zawodnik usłyszał, że nie możliwości wykonania prześwietlenia. W związku z tym, że nie był to stan zagrożenia życia, zespół ratownictwa medycznego nie przewiózł zawodnika Gryfa do innego szpitala.

Szymon Włodarek dopiero przy pomocy rodziny trafił do szpitala w Gryficach. Po wykonaniu USG oraz wszystkich niezbędnych badań stwierdzono naderwanie wiązadła wraz z innym towarzyszącym urazem. Piłkarz najbliższe trzy tygodnie będzie musiał chodzić o kulach. Zwróciliśmy się do kamieńskiego szpitala o ustosunkowanie się do powyższego zajścia. Do tematu wrócimy po uzyskaniu odpowiedzi.