DSC00595

Podróżowanie samochodem to ogromna wygoda. Jednak zimą, nim zasiądziemy za kierownicą, czeka nas żmudna praca przy odśnieżaniu. Zmarznięte dłonie to nie jedyna nieprzyjemna konsekwencja, jaka może nas przy tym czekać. Za nieprawidłowe odśnieżanie można otrzymać mandat. Nawet 300 złotych.

Prawidłowo przygotowany do drogi samochód powinien być dokładnie odśnieżony. Zupełnie wykluczona jest jazda „na czołgistę”, czyli w aucie z oczyszczonym jedynie fragmentem przedniej szyby. Zgodnie z przepisami – art. 66 kodeksu drogowego – pojazd musi być utrzymany tak, by nie zagrażał innym uczestnikom ruchu. Dlatego odśnieżyć należy nie tylko szyby, ale też reflektory i dach. Jeśli pozostawilibyśmy na samochodzie śnieg, podczas jazdy z nieco większą prędkością byłby on zwiewany na auta poruszające się za nami, a to może powodować zagrożenie.

Za niedokładne odśnieżenie samochodu policja może wystawić nam mandat, a kary są dotkliwe. W jednej chwili z naszego portfela zniknąć może od 50 do 500 złotych, choć najwyższa z podanych kar dotyczyć będzie raczej samochodów ciężarowych lub dostawczych. Nie można zapomnieć również o oczyszczeniu ze śniegu i lodu tablic rejestracyjnych. Za poruszanie się po drogach z zasłoniętymi tablicami zapłacimy 100 złotych, a dodatkowo nasze konto wzbogaci się o 3 punkty karne.

Wielu kierowców uruchamia silnik przed rozpoczęciem odśnieżania samochodu. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że jest to niezgodne z przepisami i może skończyć się otrzymaniem mandatu. W tym przypadku łamie się dwa przepisy. Pierwszy z nich mówi o zakazie pozostawiania samochodu z włączonym silnikiem w terenie zabudowanym. Tu kara wynosi sto złotych. Drugi przepis zakazuje używania samochodu, gdy praca silnika wiąże się z nadmierną emisją spalin i hałasu. Co prawda policjant nie zbada nam na miejscu składu chemicznego tego, co wydostaje się z rury wydechowej, ale może uznać, że bezzasadna praca silnika jest nadmierną emisją spalin.

Na nic zda się tu tłumaczenie, że właściciel chciał nagrzać w samochodzie. Jak pokazuje praktyka, silnik musiałby pracować na wolnych obrotach kilkanaście minut, by we wnętrzu zrobiło się ciepło. Taki argument może zmiękczyć serce policjanta tylko wtedy, jeśli nagrzewamy wnętrze pojazdu, by przewieźć w nim dzieci. W innych przypadkach mandat wynosi tu 300 złotych.