Mateusz S.

O tej tragedii przez dłuższy czas mówiła cała Polska. 1 stycznia 2014 roku będąc pod wpływem alkoholu i narkotyków wjechał w grupę spacerujących ludzi zabijając sześć osób. W pierwszej instancji został skazany na 12,5 roku więzienia, ale w kwietniu ubiegłego roku sąd apelacyjny uchylił ten wyrok. Dziś (22.01) przed sądem zapadnie kolejny werdykt w sprawie Mateusza S.

Nie ulega wątpliwości, że S. jest sprawcą katastrofy w ruchu lądowym „popełnionej działaniem umyślnym”. Bezpieczeństwo na drogach zależy m.in. od represji wobec sprawców naruszania zasad ruchu, i są one istotnym elementem zwalczania i zapobiegania takim zachowaniom – argumentowała prokurator w swej mowie końcowej.

Bożena Krzyżanowska zażądała dla Mateusza S. 15 lat więzienia i dożywotniego zakazu prowadzenia jakichkolwiek pojazdów. Zdaniem prokurator nie zachodzą żadne okoliczności łagodzące, które pozwoliłyby na wymierzenie oskarżonemu niższej kary niż maksymalna przewidziana za jego czyn. Jak podkreśliła, oskarżony naruszył szereg zasad bezpieczeństwa, a skutki jego zachowania są ogromne i nieodwracalne: zginęło sześć osób, trzy odniosły obrażenia. Prokurator wyliczała, że oskarżony jechał pod wpływem alkoholu i po zażyciu narkotyków. Dodatkowo, jak zaznaczyła, jechał o 30 km/h za szybko, nie założył okularów, mimo że miał orzeczenie lekarskie, które taki obowiązek na niego nakładało.

Żadnego przestępstwa nie popełniła jadąca wraz z S. samochodem kobieta. Według prokurator może ona jedynie ponosić moralną odpowiedzialność, bowiem miała wiedzę, że S. pił wcześniej alkohol. Podkreśliła również, że auto oskarżonego było sprawne, warunki atmosferyczne były dobre, a nawierzchnia ulicy bez zarzutu. – Przyczyny zmiany toru jazdy znane są tylko kierującemu – dodała. Proces przed szczecińskim sądem okręgowym był prowadzony od nowa, ruszył we wrześniu ub.r. 22 lutego mowy końcowe mają ma wygłosić pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych w procesie oraz obrońca S.