12391940_1676627842580055_1685735238347930982_n

Przedstawiciele Fundacji Animals Przystań Świnoujście nie kryją swojego rozgoryczenia w stosunku do przedstawicieli policji. – Nasza interwencja zakończyła się ogromnym żalem w kierunku tych, którzy powinni pomagać nam w takich sytuacjach. Dziś nie zrobili nic. Nie pomogli nam pomóc cierpiącemu zwierzęciu. Funkcjonariusze Policji – ogromny zawód przeżyliśmy dzisiaj, mamy nadzieję, że ten pies będzie się wam przypominał w każdej sytuacji. Może oprócz tego przypomnicie sobie czym jest człowieczeństwo – napisali na swoim facebookowym profilu przedstawiciele schroniska.

Do wolontariuszy dotarło anonimowe zgłoszenie o suce nowofunlanda, przebywającej w bardzo złych warunkach na terenie jednej z posesji w Wisełce.

Na miejsce docieramy z Soltysem, za chwilę dojeżdżają urzędnicy z gminy Wolin. Zastajemy straszny widok. Sunia żyjąca w jakimś baraku, tonąca wręcz w swoich odchodach. Cała nimi poobklejana. Grzbiet wyłysiały, skołtuniona. Zero jakiejkolwiek psiej radości, zero merdania ogonem. Nawet nie szczeka. Wyszła tylko ze swojego „domku ” i patrzyrelacjonują wolontariuszeOczy pełne zrezygnowania, rozpaczy. Sześcioletni piękny Nowofundland upodlony przez człowieka. Wrak psa. Rozmowa z właścicielem jest totalnie pusta i bezsensowna. Pan twierdzi, że przecież sprząta psu raz w tygodniu, więc o co to nasze oburzenie? Jest butny, pewny siebie. W domu drugi pies. O dziwo wypieszczony i zadbany. Za tego pan zbyt dużo zapłacił, żeby go oddawać.

Przedstawiciele fundacji nie poddają się. W trybie odebrania interwencyjnego chcą odebrać właścicielowi psa. Zgłaszają sprawę na policję. Funkcjonariusze udają się na wywiad środowiskowy do sąsiadów.

Panowie Policjanci na psa zerknęli ledwie z daleka. Może za bardzo śmierdziało panowie? Czekamy tylko na nich, żeby zabrać sunię. I tu spotyka nas jakże ogromne zdziwienie. Policjant oświadcza, że nie widzi absolutnie żadnych podstaw do odebrania psa. Że nie widzi żadnych oznak zaniedbania psa. „Panie sobie wymyślają, to jest tylko pań zdanie „. Urzędnicy milczą. Nie chcą zrobić nic, nie mogą zrobić nic bez pomocy Policji. Odchodzą. Musimy odejść i my. Sunia zostaje w miejscu swojego cierpienia – czytamy dalej w przejmującej relacji.

Wolontariusze zapewniają, że nie dadzą za wygraną i za wszelką cenę pomogą cierpiącemu psu.