DSC06538

Z Dziwnowa do… Szwecji. Wpław. Ekipa pływacka Balviten Baltic Challenge od sztafety przez Bałtyk jest już po najważniejszym treningu. Ilu z nas, plażując nad polskim morzem, zastanawiało się, jak długo trzeba płynąć, by ujrzeć ląd?

Skąd wziął się taki pomysł? Leszek Naziemiec, pływak – amator, na poważnie potraktował żarty kolegów, by popłynąć wpław do Szwecji. Zainspirowany postacią Teresy Zarzeczańskiej, która jako pierwsza Polka przepłynęła Kanał La Manche, a przygotowywała się do tego w Bałtyku, postanowił zaistnieć w historii jako autor pionierskiego przepływu. Sam od ośmiu lat startuje w Czechach w zawodach pływania zimowego, dlatego do wyzwania zaprosił zaprzyjaźnionych czeskich zawodników.

Tak powstała ekipa Balviten Baltic Challenge, która chce przepłynąć Bałtyk wpław. To zaledwie 170 km. Ludzie na świecie przepływają takie odległości. Dotychczas nikt nie przepłynął Bałtyku. Pływacy popłyną w sztafecie, mając na sobie tylko czepek, strój kąpielowy i okularki (bez pianki).

DSC06546

Pierwsza próba Balviten Balic Challenge odbyła się w lipcu 2015 r. w sztafecie 4-osobowej. Pływacy pokonali 40 mil. To prawie połowa dystansu z Polski do Szwecji. Z powodu niebezpiecznych warunków dla człowieka za burtą, wyzwanie zostało przerwane. Po nieudanym przepływie wyciągnęli wnioski, co trzeba doszlifować: pływanie na wysokiej fali, zabezpieczenie oświetlenia, przewidywanie optymalnych warunków hydrometeorologicznych, trudności związane z narastającą chorobą morską i malejącą motywacją. Wbrew przewidywaniom innych, zimne wody Bałtyku i hipotermia nie były przeszkodą, ponieważ pływacy ze sztafety to zawodnicy, którzy cały rok pływają na otwartych wodach. Pływanie zimowe to dyscyplina młoda w Polsce, jednak w Czechach od 100 lat świetnie rozwinięta. Dlatego też polsko-czeski skład sztafety jest odporny na hipotermię.

W połowie lipca, gdy tylko pozwolą warunki na morzu, sztafeta ruszy z Dziwnowa do Szwecji.